MĄDROŚĆ DZIECI -NASZYCH NAUCZYCIELI

Kiedyś pisałam artykuł o dzieciach, chyba jakieś 4 lata temu.Pisałam o rodzicielstwie, o tym że Dzieci są naszymi nauczycielami, jak każdy jeden człowiek , którego spotykamy.Teraz wiem , że pokazują nam jakieś części nas. Jedni nas poruszają bardziej inni mniej, ale każdy z nich ma dla nas jakiś dar.Dzięki tym wszystkim przejawom zewnętrznym możemy zebrać w całość, i zobaczyć jakiego rodzaju energie chcą się uwypuklić w nas w celu integracji doświadczeń, nie tylko zrozumienia ale i odczucia , że absolutnie nic nie istnieje na zewnątrz nas.Dlaczego tak wielu mądrych nauczycieli, mówiło, jeśli chcesz się naprawdę oświecić, nigdy nie szukaj na zewnątrz ale w sobie, badaj woje reakcje na dane doświadczenie. Zawsze kieruj się do wewnątrz.
Jeśli jesteś na kogoś zły, wściekły to kogo tak naprawdę niszczysz?
Kogo nienawidzisz?
Gdyby nie mój syn , nie wiedziałabym ile mam w sobie złości, frustracji, miłości, lęku, radości…na początku kiedy dzieci są maleńkimi bobaskami wszystko idzie gładko.Mój dzieciak spał do 10 rano, całe noce, żadnych kolek, 3 lata na cycku. Dziwiłam się koleżankom, że narzekają.Kiedy załączyły się karmiczne rzeczy do przeróbki, już nie było tak wesoło.Czasami nawet myślałam, po co ja takie rzeczy pisałam, ludzie to udostępniali, mówili , że zajebisty tekst a ja potem nieraz miałam chwile zwątpienia, myślałam sobie no tak no zajebisty nauczyciel, to fakt ale czy to zawsze jest takie piękne i kolorowe? Chyba jednak niekoniecznie.
Teraz jednak myślę , że mimo wszystko to naprawdę, zajebiste doświadczenia i zaszczyt. Czasami byłam naprawdę wściekła, mój syn miał do mnie dużo agresji, kopał kiedy nie dostawał uwagi, teraz wiem, że jest to też przejaw naszego wew dziecka, nasze dzieci ogdrywają te role, odgrywają programy rodowe, a naszym zadaniem jest uzdriwiać je i zmeiniać.
Kiedy próbowałam przez chwilę popisać z koleżanką, dostałam flesz do trzeciego oka , że jest na oknie w kuchni i zaraz wypadnie, pobiegłam szybko i faktycznie siedział w otwartym oknie i się wychylał, w zasadzie miałam sporo już takich lekcji, kiedy musiałam zaakceptować pewne ograniczenia, bo jak tego nie robiłam natychmiast działo się coś, co szybko ustawiało mnie do porządku, tłukł szyby w drzwiach, rzucał przedmiotami, robił takie cyrki w sklepie , że ludzie się zbierali w kółeczko jak w domowym przedszkolu i pytali czy wszystko ok a ja z bezsilności robiłam mu egzorcyzmy hahaha nieraz nawet zadziałało, ale dobrze ,że mieszkamy w Anglii i oni nie rozumieli.
Do tej pory uczy mnie uważności, poświęcenia, akceptacji. Ja zawsze lubiłam być wolna, robiłam co chciałam, miałam zawsze dużo zainteresowań, pasji. Niezwykle ciężko jest się wówczas przestawić, na to by ten czas poświęcać komuś innemu, zwłaszcza, kiedy mamy dużo kreatywności i przychodzi nam mnóstwo pomysłów a nie mamy czasu na ich realizację. Może też dlatego , że kiedyś poświęcałam za dużo czasu innym ludziom i nie miałam czasu dla siebie.Syn mi to trochę bardziej pokazał, te frustrację, która po części odbiła się na nim.
Pokolenie naszych dzieci uczy nas i przynosi nową energię do tego świata, nalezy im się szacunek i uznanie , że zarówno my jako i oni jesteśmy dla siebie nawzajem nauczycielami.
Aleksandra V. Gonerska




